Wspomnienia w deszczu

Dziś o 14 na spacerze z psami napadły na mnie czarne chmury. Lunął taki ulewny deszcz, że w ciągu kilkudziesięciu sekund byłem wraz z psami przemoczony do wnętrzności (jamniki dotąd się suszą na sznurku). Do domu miałem ponad kilometr, ale trudno, trzeba było wracać w tej ulewie. Wbrew warunkom i dreszczom z przemoczenia dusza się gdzieś we mnie śmiała, bo przypomniały mi się moje obozy wędrowne, Bieszczady, Mazury, Gorce, gdy takie przygody były na porządku dziennym. Fajnie jest powspominać nawet w takich warunkach. Po powrocie kąpiel i kubek z gorącą herbatą. I świat znowu jest poukładany. Ahoj przygodo 🙂. Na zdjęciu świat na pięć minut przed oberwaniem chmury

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.