Zanim zaczniesz lżeć

18 lipca 2021 r. miała się zakończyć ekspozycja na budynku “Bałtyku” płótna Katarzyny Kozyry – kadru z filmu “Opowieść letnia” będącego stylizacją kolorowej bajki, w której sama gra rolę niewinnej sierotki, obiektu fascynacji grupy karliczek. Karliczki – twórczynie i gospodynie idealnego w ich pojęciu świata norm i zakazów próbują wciągnąć i przystosować do niego bohaterkę filmu, lecz nie widzą już tam miejsca osób nie odpowiadających wyznawanym w ich świecie kryteriom normalności. Oprócz tego płótna projektowi towarzyszyły jeszcze plakaty wystawione przed pobliską “Concordią”. Wystawa miała się zakończyć 18 lipca, ale jeszcze w czwartek 22 lipca płótno na “Bałtyku” jeszcze było prezentowane. Przekaz ten wpierw mnie zafascynował jako przedmiot ciekawej aranżacji fotograficznej, potem wczytałem się w przesłanie artystki. Ten kadr uwięzionej Katarzyny Kozyry z kneblem w ustach jako kobiecej bajkowej postaci w zamyśle artystki jest ideałem kobiecości jakiej chce znaczna część społeczeństwa. Temat tak blisko powiązany z tolerancją i prawem do samodzielnego wyrażania swej osobowości sądzę, że będzie jednym z najważniejszych problemów przekształcającego się nieustannie społeczeństwa w następnych 20 latach. Tak się składa, że przez kilkadziesiąt lat zajmowałem się w swym życiu zawodowym problemami przemocy. Przemocy w życiu rodzinnym, społecznym, w grupach środowiskowych, zawodowych. Przemocy zarówno fizycznej, jak też psychicznej, seksualnej, ekonomicznej, intelektualnej.Plakat na “Bałtyku” wywołał oczywiście burzę komentarzy w mediach społecznościowych. Próżno jednak szukać tam merytorycznej dyskusji. Mam wrażenie, że nieliczne odnoszące się do meritum komentarze tonęły w zalewie chamstwa, prześmieszek, uwag z kontekstem seksualnym aprobujących nietolerancję i przemoc. Jednym słowem wylał się ściek i to czasem ze strony poważnych ( w ich samoocenie) ludzi. Osoby, które aprobowały ten swoisty performance ( Kozyra przecież cały czas spoglądała z wieżowca, były wyzywane od najgorszych, dodawano im etykietki polityczne mające ich w rozumieniu autorów komentarzy zdyskredytować. Te haniebne komentarze miały także miejsce na grupach fotograficznych FB, grupach miłośników miasta. Jestem w sumie przerażony jakim zaściankowym jesteśmy społeczeństwem, jak bardzo przypominamy bohaterów wiersza J. Tuwima “Straszni mieszczanie”. A może powinienem wreszcie pojąć, że każdy człowiek jest humanoidem, ale nie każdy humanoid, choćby potrafił pisać nienawistne komentarze na FB jest człowiekiem. No i co mi przyjdzie z tej konstatacji? Pewnie tylko następna porcja łajna, którą mnie obrzucą ci “prawdziwi ..”.Dziękuję autorce i tym wszystkim, którzy doprowadzili do tej wystawy w tym miejscu, dzięki którym Poznań chociaż przez chwilę przestał być tak nudny i zapyziały.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.