Rozmyślanka o “radości życia”

Dwa dni temu wybrałem się na wymarzone polowanie z obiektywem na zacne widoki, a szczególnie pragnąłem uwiecznić przejazd ulubionego pojazdu dużych chłopców, nawet tych mocno siwych, czyli parowozu pod parą prowadzącego pociąg rejsowy w malowniczych pejzażach Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Wstałem o 6 rano, wyprowadziłem moich futrzanych przyjaciół na ranny spacer i po śniadaniu ruszyłem z mej leśnej Sadyby prosto na 104/7 km trasy żelaznej Wolsztyn – Poznań, czyli po ludzku na zerwany mostek nad torami kolejowymi pomiędzy Szreniawą i Wirami. Pogoda była nieciekawa, pochmurnie, co chwila mżył drobny deszcz. Wdrapałem się na przyczółek zerwanego mostu od strony wewnętrznej zakrętu torów, by móc sfotografować skład z lepszej moim zdaniem perspektywy obejmującej całą długość pociągu. Jak już tam byłem to tylko pozostało przygotować sprzęt i czekać na pociąg.

I wtedy na skarpie wykopu po drugiej stronie torów pojawiła się wesoła gromada Pań spacerujących z kijkami. Panie rozbiły obóz na drugim przyczółku mostu i też postanowiły zaczekać na pociąg zamierzając zrobić sobie z tym historycznym pojazdem radosne selfie. I słowo ” radość” jest tu kluczem do dzisiejszej rozmyślanki. Panie były radosne, śmiały się co chwila, żartowały co chwila, mówiły wszystkie naraz i naraz sobie jakimś cudem odpowiadały. Istny wulkan radość życia, z tego co tu i teraz. Towarzyszył im radosny pies, owoc miłości wielu pokoleń bezpruderyjnych przodków wszystkich możliwych ras przywiązany dla bezpieczeństwa do balustrady. Było tak wesoło, że po chwili z trudem można było usłyszeć gwizd nadjeżdżającego parowozu, jego sprężarki i stukot kół.

Pociąg nadjechał i odjechał. Ja mu zrobiłem serię kilkunastu zdjęć, Panie zrobiły swoje zdjęcia i pomaszerowały dalej na swój forsowny spacer z uśmiechem i gwarem wokół siebie, żegnając się ze mną machaniem kijków. Dlaczego poświęciłem temu tyle uwagi. Bo warto.

Bo sobie pomyślałem, że jeżeli w tych trudnych, tak pełnych pesymizmu i beznadziei czasach, są pomiędzy nami ludzie tak piękni radością życia, to nie jest jeszcze źle. To znaczy, że ludzie mają jeszcze w sobie duży zapas sił, by mimo z pewnością swoich problemów, przykrości dnia codziennego ( bo kto ich nie ma) znaleźć czas na spacer w dobrym towarzystwie, na dowcip, gwar i to co w tytule tej rozmyślanki, na radość życia. Zrozumiałem, że pomimo tego, że ja mam czasami dość tej rzeczywistości i tych wszystkich rzeczy, które spotykają nasze społeczeństwo, to problem leży bardziej we mnie, że to ja muszę znaleźć w sobie siły, zrozumieć, że nie muszę być samotnym wilkiem, że warto przebijać się przez to wszystko w grupie, bo jak już pisał klasyk – w kupie raźniej, kupy nikt nie ruszy.

Oczywiście muszę zepsuć ten wywód zdjęciem wówczas zrobionym, tym razem inaczej niż na FB, gdzie by mnie zjedli puryści kolejowi bo w oprawie bajkowo kiczowatej ( kocham czasem kicz, glamour oraz ślitaśne obrazki 🙂 ).

Pt47-65 na 104/7 km Wolsztyn – Poznań Wiry
Please follow and like us:

Ten post ma jeden komentarz

  1. Joanna

    Radość życia w dzisiejszym świecie jest bardzo ważna i warto ja pielęgnować a zwłaszcza z bratnimi duszami. Nie warto poświęcać czasu osobom które są w stosunku do nas nieszczere albo nie maja dla nas czasu. Róbmy to co kochamy, czy to jest sztuka, dobra książka czy spacer z koleżankami, rozmawiajmy z ludźmi których spotykamy na swojej ścieżce jeśli mamy na to ochotę, jeśli kochamy ludzi a oni to odwzajemniają.
    Pozdrawiam serdecznie
    Joanna

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.