w latach 30-tych XX wieku na ekranach święcił tryumfy film w  w reżyserii René Claira. Prawdopodobnie pierwsza komedia muzyczna wyprodukowana we Francji i pierwszy dźwiękowy film francuski, który odniósł wielki sukces międzynarodowy. Film o miłości rzecz oczywista, jednakże dużą część obrazu stanowiły widoki, pejzaże dachów Paryża, coś tak oderwanego od przyziemnej, “chodnikowej” rzeczywistości. Kusiło mnie , by tak spojrzeć również na moje ukochane rodzinne miasto. Tak tez kilka dni temu zrobiłem. Wdrapałem się na najbrzydszą budowlę pseudohistoryczną jaka istnieje w Poznaniu tj, Zamek Gargamela. Jedyną jego zaletą jest wieża, z której można podziwiać panoramę Poznania nie widząc jednocześnie zamku. oto cykl moich obserwacji. Zaczynam od pewnych skojarzeń z Paryżem, a mianowicie miejsca sztuki nowoczesnej w życiu tego miasta.

Jeżdżąc po świecie widzimy jak sztuka nowoczesna wchodzi w życie codzienne ulicy, miasta, jak często infrastruktura niezbędna do obsługi mieszkańców, bytowania, ogrzewania mieszkańców, wentylacji, oświetlenia sama się staje sztuką. Ba, jest już (infrastruktura) sama projektowana tak, by stać się nie tylko użyteczną ale i ładną. Tak widzimy np. w Paryżu, Zurychu, Berlinie.
Pytanie, czy to co widzimy niekiedy w Poznaniu na dachach to jest już sztuka? Spójrzcie na zdjęcie, przypadek?
Please follow and like us: