„Cały raport przerobił na nowo i przypomniał sobie, że aresztowanego nie zapytał jeszcze o jedną ważną rzecz. Kazał więc zawołać Szwejka i rzekł: – Fotografować pan umie? – Umiem.

A dlaczego nie ma pan przy sobie aparatu?”

 Bo go nie posiadam — brzmiała jasna i rzetelna odpowiedź.

A gdyby pan miał aparat, toby pan fotografował? — pytał wachmistrz.

Gdyby ciocia miała wąsy, toby była wujaszkiem — dobrodusznie odpowiedział Szwejk, spokojnie wytrzymał badawcze spojrzenie wachmistrza, którego w tej chwili tak mocno rozbolała głowa, że nie zdołał wymyślić żadnego innego pytania, prócz tego:

Czy dworzec kolejowy trudno fotografować?

Lżej niż cokolwiek innego — odpowiedział Szwejk — bo dworzec się nie rusza i ciągle stoi na jednym miejscu, a fotograf nie potrzebuje go napominać, żeby zrobił przyjemny wyraz twarzy”.

Tak, dlaczego przywołuję ten słynny cytat z „Dobrego Wojak Szwejka” Jarosława Haszka, mej ukochanej książki, z której czerpię nie tylko pewne motto życiowe, ale kopalnię anegdot, przypowieści i dykteryjek, dobrych na każdą okazję i tłumaczącą jakże prosto ten zbałwaniały nasz świat. Tak więc przebiegły wachmistrz z Putima chcąc wydobyć z naszego bohatera przyznanie się do tego, że jest groźnym rosyjskim szpiegiem zadawał mu pytania z zakresu sztuki fotografii.

Piszę o tym, bo niedawno ktoś mnie pytał dlaczego tak często fotografuję pociągi,a zwłaszcza parowozy. I nie mógł uwierzyć w moją odpowiedź, że dlatego, że są piękne. I jak ten wachmistrz z powieści szukał w tej mojej pasji drugiego i trzeciego dna.

A przecież wystarczy spojrzeć i mam nadzieję mnie zrozumieć. A jak nie zrozumieć, to może chociaż wybaczyć.

Please follow and like us:
error0
Tweet 20
fb-share-icon20